Salony groomerskie
Prowadzimy Twój salon groomerski w Mapach Google
Nikt nie umawia się do groomera w ogóle. Umawia się dla jednego zwierzęcia: gatunku, grupy rasowej, rozmiaru, sierści, która się kołtuni albo linieje dwa razy w roku, i charakteru, o którym właściciel już wie, że nie usiedzi spokojnie przez kilka godzin. Wizytówka, która niczego z tego nie nazywa, zbiera złą rezerwację, a zła rezerwacja wychodzi na jaw przy drzwiach, gdy zwierzę jest już wyjęte z auta. Twój menedżer trzyma dla Ciebie cztery rzeczy w porządku: jakie zwierzęta salon może przyjąć, co naprawdę zawiera każdy zabieg, co właściciel musi zrobić przed wizytą, i czyje zdjęcia w ogóle wolno pokazać. Rutynowe dane wizytówki, godziny, kategorie, wpisy usług i adres, menedżer poprawia sam i zapisuje każdą zmianę. Do Ciebie trafia najpierw to, co stanie pod Twoim nazwiskiem, i wszystko, co dotyka urazu, skargi albo zdjęcia cudzego zwierzęcia. Chodzi o ten sam profil, który niejeden właściciel salonu wciąż nazywa Google Moja Firma.
Jedna lokalizacja od 300 zł miesięcznie
Porozmawiajmy o mojej wizytówceZgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.
Jak właściciel wybiera salon groomerski na mapie
Szukanie zaczyna się od zwierzęcia, nie od salonu. Zanim cokolwiek innego, właściciel sprawdza, czy to miejsce w ogóle bierze jego zwierzę, a dopiero potem, co zrobiłoby z sierścią.
- Gatunek rozstrzyga jako pierwszy, a koty są tu najwyraźniejszym przypadkiem. Salon, który je strzyże, i salon, który tego nie robi, wyglądają na mapie identycznie, dopóki ktoś nie napisze tego wprost, więc jeden właściciel przyjeżdża i zostaje odesłany, a drugi w ogóle nie dzwoni.
- Zaraz potem liczy się rozmiar i grupa rasowa. Mały terier i długowłosy owczarek to inny stół, inna wanna i inna połowa dnia, więc wizytówka mówiąca po prostu groomerskie nie odpowiada żadnemu z właścicieli.
- Potem sam zabieg, bo to nie są warianty jednej wizyty. Przycięcie pazurów, kąpiel z wyszczotkowaniem, wyczesanie podszerstka i pełne strzyżenie to cztery osobne rezerwacje o zupełnie różnej długości.
- Zdjęcia przekonują tu bardziej niż zdania. Właściciel szuka zwierzęcia podobnego do swojego, wykończonego tak, jak sobie wyobraża, a galeria pełna przypadkowych ras nie mówi mu nic.
- Opinie czyta się pod kątem obsługi, nie samej fryzury: czy zwierzę wróciło spokojne, czy ktoś przerwał, gdy się przestraszyło, i czy krótszą sierść wytłumaczono, zanim do niej doszło.
- Praktyczne pytania zamykają decyzję. Gdzie zatrzymać auto ze zwierzęciem z tyłu, które drzwi, czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, i do której można je odebrać.
- I to, czy salon w ogóle dojeżdża. Właściciel wybierający wizytę u siebie w domu wybiera zupełnie inne rozwiązanie, a wizytówka, która myli te dwie rzeczy, wysyła go pod adres, przy którym nie stoi żaden fryzjerski van.
Co się dezaktualizuje w wizytówce groomerskiej i ile to kosztuje
Nieaktualna linijka tutaj nie tylko wprowadza w błąd. Umawia zwierzę, którego salon nie weźmie, w termin złej długości, w dniu, który był już zajęty.
- Lista przyjmowanych zwierząt po cichu się rozrosła. Ktoś dawno temu napisał strzyżenie wszystkich zwierząt, duży stół dawno zniknął, a odmowa pada teraz przy ladzie, z dużym zdenerwowanym psem stojącym w poczekalni.
- Jeden wpis w usługach obejmuje cztery zabiegi naraz, więc grafik zapełnia się krótkimi terminami dla sierści, która wymaga prawie całego dnia, i każde kolejne zwierzę tego dnia się spóźnia.
- Zawartość pakietu nigdzie nie została spisana w miejscu, które przeczytałby właściciel, i zamienia się w kłótnię przy odbiorze o to, co było, a co nie było w środku.
- Galeria wyrosła z prywatnego telefonu, nikt już nie pamięta, który właściciel zgodził się na który kadr, a przypadkowa osoba jest rozpoznawalna w tle kilku zdjęć naraz.
- Kategoria główna zsuwa się w stronę sklepu albo przychodni weterynaryjnej, zwykle dlatego, że stanowisko groomera wynajmowane jest właśnie w takim miejscu, i wizytówka przestaje odpowiadać na wyszukiwania związane ze strzyżeniem.
- Słownictwo dryfuje w stronę leczenia: sierść opisana jako naprawiona, skóra jako oczyszczona, wspomniane pasożyty. To twierdzenie należy do przychodni weterynaryjnej, a to, że groomer coś zauważył, to nie to samo, co to leczy.
- Van dopisany do wizytówki salonu, więc ludzie jadą pod adres salonu po usługę, która dzieje się na ich własnej ulicy. To, czy van może mieć własny wpis, rozstrzygają zasady Google, i sprawdza się to przed złożeniem wniosku.
Pola i fakty, które decydują o rezerwacji w salonie groomerskim
Profil Firmy w Google nie ma miejsca na listę ras, limit wagi ani typ sierści, więc niemal wszystko, co decyduje tu o rezerwacji, muszą unieść pola zrobione do czegoś zupełnie innego.
- Gatunki przyjmowane, powiedziane wprost, nie zasugerowane, a te przyjmowane wyłącznie po ustaleniu oznaczone dokładnie jako takie.
- Rozmiar i waga wyrażone tak, jak salon naprawdę je ogranicza: co mieści stół, co mieści wanna, i które grupy rasowe wymagają wcześniejszego obejrzenia.
- Każdy zabieg jako osobna usługa, z zawartością i prostym zdaniem o tym, co wydłuża go przy niektórych rodzajach sierści, żeby przycięcie pazurów i pełne strzyżenie nigdy nie dzieliły jednego terminu.
- To, co wykracza poza pakiet i jest wyceniane osobno, napisane obok pakietu, a nie tłumaczone dopiero przy odbiorze.
- Własna zasada salonu dotycząca skołtunionej sierści, prostymi słowami, łącznie z momentem, w którym groomer przerywa i dzwoni do właściciela zamiast kontynuować.
- Zostawienie i odbiór: czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, ostatnia godzina odbioru, i co robi salon, gdy ktoś się spóźnia.
- Fakty o dojeździe i atrybuty, na których filtruje właściciel: parking blisko drzwi, gdy trzeba prowadzić zwierzę na smyczy, które wejście, czy wizyta wymaga wcześniejszej rezerwacji, i czy zamiast adresu obsługuje van.
Jak wygląda comiesięczna rutyna w salonie groomerskim
Każde przejście trzyma się kolejności samego salonu: kto jest przyjmowany, co się z nim robi, jak wygląda przekazanie, i które zdjęcia wolno pokazać. Nic dekoracyjnego nie jest ruszane, dopóki te cztery rzeczy nie są w porządku.
- Jeden zapis w panelu niesie to, co uzgodniono dla tego adresu: gatunki i rozmiary przyjmowane, listę zabiegów z zawartością, zasady przekazania i kadry, przy których jest zapisana zgoda.
- Każde przejście zaczyna się od listy przyjmowanych zwierząt, bo to ona zmienia się, gdy dołącza groomer, wymieniany jest stół, albo salon decyduje, że dana grupa rasowa to zbyt duże ryzyko.
- Lista zabiegów jest czytana wobec grafiku, nie wobec zeszłorocznej kartki, a wszystko, co po cichu zlało się z powrotem w jeden wpis, jest rozdzielane na nowo.
- Każde nowe zdjęcie jest dopasowywane do swojej zgody, zanim trafi do kolejki, a kadr, którego zgody nie da się przedstawić, nie idzie dalej, choćby wyglądał świetnie.
- Uzgodnione poprawki wychodzą jedną listą zmian: usunięty gatunek, rozdzielony zabieg, przesunięta godzina odbioru, przepisana zawartość pakietu.
- Gdy pole zmieniło źródło danych Google albo cudza sugestia, dostajesz starą wartość obok nowej. Rutynowe pole wraca na miejsce w bieżącym miesiącu pracy i jest odnotowane w raporcie, a wszystko, co dotyka zdania, pod którym się podpisujesz, czeka na Twoje słowo.
- Zamknięcie miesiąca trzyma się tych samych czterech nagłówków, żebyś widział, co w tym miesiącu się przesunęło i co z tym zrobiono.
Najpierw jakie zwierzęta, potem zabieg, potem rola właściciela, a na końcu zdjęcia
Wizytówka groomerska jest prowadzona w kolejności, w jakiej naprawdę przebiega rezerwacja, i ta kolejność nie ma nic wspólnego z tym, w jakiej kolejności stoją pola na profilu.
- 1
Spisz, jakie zwierzęta salon fizycznie może przyjąć
Psy zakłada każdy z góry, resztę trzeba powiedzieć wprost. Salon potwierdza gatunki, które przyjmuje, grupy rasowe, które chce zobaczyć przed umówieniem terminu, i wagę, jaką naprawdę utrzyma stół i wanna. Ponieważ wizytówka nie ma na to osobnego pola, niosą to wpisy usług, sam opis i publikacje, które odpowiadają właścicielowi, zanim zdąży zadzwonić, i jest to sprawdzane od nowa za każdym razem, gdy zmienia się groomer albo sprzęt.
- 2
Rozdziel zabiegi, bo to osobne rezerwacje
Przycięcie pazurów, kąpiel z wyszczotkowaniem, wyczesanie podszerstka i pełne strzyżenie zajmują zupełnie inną część dnia, a zwinięcie ich w jedną linijkę to właśnie to, przez co popołudnie się spóźnia. Każdy staje się osobną usługą, niosącą swoją zawartość, to, co jest wyceniane osobno, i proste zdanie o tym, co wydłuża go na jednym rodzaju sierści bardziej niż na innym.
- 3
Opublikuj, co właściciel musi zrobić przed wizytą
Połowa tego, co idzie źle przy drzwiach, to przygotowanie, o którym nikt nie powiedział: co przynieść, czy zwierzę zostaje samo czy właściciel czeka, własna zasada salonu, gdy sierść jest skołtuniona, i moment, w którym groomer przerywa i dzwoni zamiast kontynuować. Wszystko to jest słowami salonu i niczego nie opisuje jako stanu zdrowia, bo opisywanie stanów należy do przychodni weterynaryjnej.
- 4
Publikuj wyłącznie kadry, na które zgodziły się dwie osoby
Portfolio groomerskie to cały marketing tego fachu, i właśnie dlatego każdy kadr potrzebuje zgody, którą da się przedstawić: właściciela zwierzęcia na to konkretne zdjęcie, i osobno każdej rozpoznawalnej na nim osoby. Kadry są najpierw otwierane w pełnym rozmiarze, bo obroża z imieniem i numerem telefonu albo numer domu za vanem to dane osobowe na publicznej wizytówce.
Prześlij najpierw listę przyjmowanych zwierząt, a my czytamy wizytówkę wobec niej
Gatunki i rozmiary, które przyjmujecie, listę zabiegów taką, jaką naprawdę prowadzi grafik, i notatkę o tym, które zdjęcia mają już zgodę za sobą. Menedżer zestawia to z tym, co dziś twierdzi wizytówka, i nazywa pakiet dla adresu. Ten pierwszy przegląd nic nie kosztuje.
Porozmawiajmy o mojej wizytówceOpinie o salonie groomerskim i zdanie, którego odpowiedź nigdy nie zawiera
Opinię tutaj pisze ktoś, kto oddał zwierzę, które nie potrafiło opowiedzieć własnej wersji, i odebrał je zmienione. Ton ustalasz Ty raz na starcie, a miesięczny limit odpowiedzi wynika z pakietu przypisanego do adresu. Kolejność jest ta sama na każdym profilu, który prowadzimy: menedżer pisze projekt odpowiedzi, Ty go zatwierdzasz, menedżer publikuje. Krótka odpowiedź na zwykłą opinię może wychodzić według formuły uzgodnionej z Tobą wcześniej.
- Najczęstsza skarga dotyczy długości: sierść wyszła krótsza, niż właściciel sobie wyobrażał. Publiczna odpowiedź opisuje zasadę salonu w ogólnych słowach i przenosi tę konkretną sprawę na telefon.
- Odpowiedź nigdy nie obwinia sierści. Napisanie, że zwierzę było skołtunione, brudne albo zaniedbane, to publiczny zarzut wobec właściciela, i zamienia jedną niezadowoloną opinię w wątek.
- Odpowiedź nigdy nie opisuje skóry, uszu ani niczego, co zbadałaby przychodnia weterynaryjna, nawet w obronie salonu, bo nazwanie schorzenia przez groomera to twierdzenie, które nie jest jego do wygłoszenia.
- Pochwałę odpowiada się przez pryzmat wykonanego zabiegu, a groomer jest wymieniany z imienia wyłącznie tam, gdzie recenzent zrobił to pierwszy.
- Skargi na obsługę, przestraszone zwierzę, długie czekanie na odbiór, przerwaną w połowie sesję są zbierane jako wątki na koniec miesiąca zamiast być rozstrzygane pojedynczo.
- Wpis opisujący inny salon albo napisany, żeby zaszkodzić, jest zgłaszany w zasadach Google, a to, czy zostanie, decyduje wyłącznie Google.
Tu musi wkroczyć człowiek
- Cokolwiek zarzuca, że zwierzę zostało zranione, skaleczone albo wróciło poszkodowane, natychmiast zatrzymuje kolejkę odpowiedzi. Widzisz to poza kolejnością, przed wszystkim innym, żadne brzmienie nie jest przygotowane, dopóki tego nie przeczytasz.
- Żadna publiczna odpowiedź nie stwierdza, w jakim stanie zwierzę przyjechało, nawet jeśli recenzent napisał to pierwszy i nawet jeśli powiedzenie tego rozstrzygnęłoby spór na miejscu.
Co warto opublikować z salonu groomerskiego
Przydatny materiał w tym fachu to dowód i logistyka: zwierzę podobne do tego, które ma czytelnik, zabieg wytłumaczony, zanim zostanie zarezerwowany, i tydzień, którego grafik już nie przyjmie.
- Skończone prace posortowane według zwierzęcia i zabiegu, żeby właściciel znalazł coś podobnego do swojego zamiast przewijać cudzego pudla.
- Groomer, który dołączył, i sierści, na których pracuje, opublikowane dopiero, gdy ta osoba zgodziła się na imię i na pokazanie swojej pracy.
- Jak dojechać: czy wyprowadzić zwierzę wcześniej, co zabrać, czy zostaje samo czy właściciel czeka, i którym wejściem prowadzić je na smyczy.
- Tygodnie linienia, gdy wyczesanie podszerstka staje się osobną rezerwacją, a nie dopiskiem do kąpieli, wystawione na początku sezonu i zdjęte, gdy się kończy.
- Tydzień zamknięty na szkolenie albo maszyna wyłączona z użytku, powiedziane wprost, żeby grafik i wizytówka mówiły to samo.
- Nic o naprawionej sierści, poprawionej skórze ani o uspokojonym zwierzęciu. Zabieg da się opisać, podobnie jak przygotowanie do niego i sposób umawiania pierwszej wizyty.
Jeden salon, van, czy oba naraz
Jedna lokalizacja
Pojedynczy salon nie potrzebuje szerokości, potrzebuje jednej wizytówki, która jest po prostu dokładna: zwierzęta i rozmiary przyjmowane, zabiegi trzymane osobno, zasady przekazania spisane, i wyłącznie kadry z zgodą za sobą. Potem zostaje już tylko rytm: ten sam menedżer wraca w ustalonym cyklu i zapisuje, co się zmieniło.
Sieć
Van i salon to na mapie dwa różne rozwiązania, nie dwie linijki w jednej wizytówce. Salon to adres, pod który przywozi się zwierzę; van obsługuje obszar i ukrywa adres, z którego wyjeżdża, a dostępne dla każdego z nich pola i przyciski są inne. To, czy van kwalifikuje się do własnego wpisu, sprawdzamy w zasadach Google przed złożeniem wniosku, bo wpis, którego nie powinno być, pociąga za sobą także wizytówkę salonu. Tam, gdzie drugi wpis jest dopuszczalny, każdy jest ustawiany na własnych warunkach, z własnymi godzinami, własnym numerem i własnym strumieniem opinii, podczas gdy zasady przyjęć i proces zgody na zdjęcia są uzgadniane raz dla całej firmy. Każdy salon jest rozliczany osobno według swojego pakietu, wszystko trafia na jedną fakturę, a dla większej firmy warunki ustalamy indywidualnie.
Podział pracy w salonie groomerskim
Co robi menedżer
- Trzyma listę zwierząt i rozmiarów zgodną ze stołami, wannami i ludźmi pracującymi w tym miesiącu, i nie publikuje żadnej zmiany bez wcześniejszego pytania.
- Czyta listę zabiegów wobec grafiku i rozdziela wszystko, co się zlało, żeby przycięcie pazurów i pełne strzyżenie przestały dzielić jeden termin.
- Dopasowuje każde zdjęcie do zapisanej zgody, zanim trafi do kolejki, i sprawdza kadr w pełnym rozmiarze pod kątem obroży z imieniem, numeru telefonu albo numeru domu w tle.
- Usuwa każde sformułowanie brzmiące jak opieka weterynaryjna i przynosi je z powrotem do Ciebie zamiast po cichu przeformułować samemu.
Co potwierdzasz Ty
- Które zwierzęta, rozmiary i grupy rasowe salon przyjmuje w tym miesiącu, a które wyłącznie po wcześniejszym obejrzeniu.
- Co zawiera każdy zabieg, co wykracza poza niego, i mniej więcej ile trwa na sierści, którą naprawdę widujecie.
- Zgodę stojącą za każdym kadrem: właściciela zwierzęcia na to konkretne zdjęcie i każdą rozpoznawalną na nim osobę.
Jak zwykle wygląda pierwszy miesiąc
przykład procesu, a nie wynik klienta-
Tydzień 1
Wizytówka przechodzi na konto salonu, a oś zostaje spisana, zanim ruszy się choć jedno pole: jakie zwierzęta i rozmiary są przyjmowane, jakie zabiegi istnieją i co zawiera każdy z nich, jak działa zostawienie i odbiór, i które zdjęcia mają już zapisaną zgodę.
-
Tydzień 2
Uzgodnione poprawki zaczynają wychodzić jedną uzgodnioną listą zmian. Lista przyjmowanych zwierząt trafia do usług, opisu i publikacji, które właściciel czyta przed rezerwacją, zabiegi są rozdzielane wraz z zawartością, a zasady przekazania publikowane tam, gdzie właściciel je spotka przed rezerwacją, nie po niej.
-
Tydzień 3
Galeria jest przechodzona kadr po kadrze. Wszystko bez zgody schodzi, wszystko z czytelną obrożą albo numerem domu w tle schodzi, a to, co zostaje, jest sortowane według zwierzęcia i zabiegu. Zaległe opinie są odpowiadane w granicach pakietu, a wszystko zarzucające zranienie trafia do Ciebie.
-
Tydzień 4
Wracasz z miesiącem pod tymi samymi czterema nagłówkami: co przesunęło się na liście przyjmowanych zwierząt, które zabiegi zostały rozdzielone, co poszło z galerii i co wciąż czeka na brakującą zgodę, i co trafiło do Ciebie do decyzji. Tam, gdzie pakiet obejmuje planowanie, kolejny miesiąc przychodzi jako projekt do zatwierdzenia.
Czytaj to jako przykład kolejności, w jakiej zwykle idzie ta praca w salonie groomerskim, nigdy jako czyjś wynik. Twój własny pierwszy miesiąc zależy od wybranego pakietu i od stanu wizytówki w chwili, gdy ją otwieramy.
Sześć rzeczy do sprawdzenia na własnej wizytówce w tym tygodniu
- Przeczytaj swoją wizytówkę tak, jakbyś miał kota. Jeśli nic na niej nie mówi, czy koty są przyjmowane, kolejny telefon, który odbierzesz, będzie takim, który musisz odrzucić.
- Policz, ile osobnych zabiegów naprawdę nazywają Twoje usługi. Jeden wpis obejmujący wszystkie naraz to powód, dla którego krótki termin pochłania pół popołudnia.
- Poproś kogoś, kto nigdy u Was nie był, żeby powiedział, wyłącznie na podstawie wizytówki, co zawiera pełne strzyżenie i co jest wyceniane osobno. Jeśli nie potrafi, kłótnia przy odbiorze jest już zarezerwowana.
- Otwórz galerię w pełnym rozmiarze i przyjrzyj się obrożom, tłu i oknom. Numer telefonu, imię kojca albo numer domu widoczny na zdjęciu to fotografia, która schodzi dziś.
- Wybierz losowo pięć zdjęć i spróbuj przedstawić zgodę na każde z nich. To, czego nie potrafisz przedstawić, nie powinno wisieć na publicznej mapie.
- Przeczytaj własne opisy usług i poszukaj słowa, którego użyłaby przychodnia weterynaryjna. Cokolwiek o skórze, uszach, pasożytach albo leczeniu to twierdzenie, które nie jest Wasze do publikowania.
Ryzyka i ograniczenia
- Salon groomerski nie jest przychodnią weterynaryjną, i nic na wizytówce nie może brzmieć, jakby nią był. Tam, gdzie groomer coś zauważy na zwierzęciu, publikuje się wyłącznie to, że właściciel został poinformowany i praca się na tym zatrzymała, nigdy że coś zostało załatwione.
- Które zwierzęta, rozmiary i zabiegi pojawiają się na wizytówce, wynika wyłącznie z tego, co salon potwierdza i za czym stoi. Nie opisujemy żadnego rezultatu, nie obiecujemy, jak zwierzę się zachowa, i nie publikujemy żadnej liczby dotyczącej czasu trwania wizyty.
- Zdjęcie idzie w górę wyłącznie na podstawie zgody wydanej na to konkretne zdjęcie, a osoba rozpoznawalna w tym samym kadrze musi zgodzić się osobno. Własne zasady Google dotyczące wizerunku rozpoznawalnych osób stoją ponad każdą zgodą, którą zbiera salon.
- Usunięcie opinii, przesunięcie pinezki, przywrócenie zawieszonej wizytówki i założenie vana jako osobnego rodzaju wpisu przechodzą przez własną procedurę Google i kończą się decyzją Google, nie naszą.
Co jest takie samo w każdej branży
Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.
Jak działają tu pakiety
Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, ile postów i odpowiedzi na opinie wchodzi w miesiąc, jak aktualizowane są dane profilu i czy są w nim comiesięczna optymalizacja, uzupełnianie o towary i usługi oraz reklama. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół
Start
Utrzymanie profilu
300 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT
- 4 posty lub oferty miesięcznie
- Do 50 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 3 zgłoszenia aktualizacji danych profilu
- Aktualizacja zdjęć
- Kod QR do opinii
- Podstawowy raport miesięczny
- Pierwsza odpowiedź menedżera do 2 dni roboczych
Biznes
Rozwój profilu
596 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT
- 24 posty lub oferty miesięcznie
- Do 200 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- Regularna aktualizacja danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja profilu i jego SEO
- Stopniowe uzupełnianie o towary i usługi
- Plan treści i analiza konkurencji
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co kwartał
- Pierwsza odpowiedź menedżera do 1 dnia roboczego
Pro
Rozwój profilu i reklama
996 zł za jedną lokalizację Google miesięcznie · bez VAT
- Wszystko z pakietu Biznes
- 24 posty lub oferty i do 200 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- Pierwsza konfiguracja i uruchomienie Google Ads
- Przygotowanie tekstów i obrazów reklamowych
- Reklama w jednym języku
- Prowadzenie i comiesięczna optymalizacja reklamy
- Rozszerzony raport z pracami i planem reklamowym
- Pierwsza odpowiedź menedżera do 1 dnia roboczego
Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz
Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.
Kto co robi, w każdej branży
Co robi menedżer
- Regularnie sprawdza profil i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
- Przygotowuje aktualizacje danych profilu, posty i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
- Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
- Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.
Co potwierdzasz Ty
- Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
- Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
- Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.
Co działa tak samo w każdej branży
- Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
- Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
- Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
- Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
- Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.
Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu
- O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
- Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
- Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
- Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
- Liczbę postów i odpowiedzi na opinie w miesiącu ustala pakiet, a to, co niewykorzystane, nie przechodzi dalej. W Start dane profilu aktualizujemy na uzgodnione zgłoszenia, a w pakietach Biznes i Pro regularnie, w miarę zmian w firmie.
Opinie: ta sama polityka wszędzie
- Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
- Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.
Czym zespół zajmuje się w tej branży
Reszta pracy nad lokalnym SEO
Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a ekspresowy przegląd pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.
Najczęstsze pytania
Jak pokazać różnicę między zwykłą kąpielą a pełnym strzyżeniem? +
Jak pokazać ograniczenia co do rozmiaru albo gatunku zwierząt, które przyjmujemy? +
Czy wizytówka może napisać, że nie przyjmujemy kotów? +
Zauważyliśmy problem skórny u psa w zeszłym tygodniu. Czy wizytówka może napisać, że zauważamy takie rzeczy? +
Czy naprawdę potrzebujemy zgody na zdjęcia czyjegoś psa? +
Opinia mówi, że sierść wyszła dużo krócej, niż prosiliśmy. Co ma zawierać odpowiedź? +
Prowadzimy też vana. Czy powinien być na tej samej wizytówce? +
Naszą wizytówkę zawieszono. Co wtedy robicie? +
Możecie opublikować, ile trwa wizyta, żeby ludzie przestali pytać? +
Obiecujecie więcej rezerwacji z wizytówki? +
Sąsiednia branża i co tam jest inaczej
Wizytówka groomerska, która rezerwuje zwierzę, jakie naprawdę potraficie przyjąć.
Podaj adres, a menedżer czyta żywą wizytówkę wobec zwierząt, które przyjmujecie. W ciągu jednego dnia roboczego wracasz z tym, co wizytówka dziś obiecuje, co ukrywa, i pierwszym oszacowaniem dla adresu.
Porozmawiajmy o mojej wizytówce